Wolnomularz Polski nr 51 - Page 45

K Ą C I K L zarzut nowy, jeszcze poważniejszy: wolnomularze to ludzie nie przestrzegający zasad, które głoszą, a które przysięgają stosować. Trudno się dziwić, że tak nastawiony pisarz nie szukał drogi do loży, co jednak nie znaczy, że nie interesował się „sztuką królewską”. Okazuje się również, że jego stosunek do masonerii nie zawsze musiał być krytyczny. Wyraźny wolnomularski ślad w utworach Dickensa pochodzi już z wczesnej fazy jego twórczości – to satyryczne miniopowiadanie zatytułowane Public Dinners z 1835 roku, w ówczesnej praktyce literackiej zwane szkicem. W Polsce opublikowane zostało po raz pierwszy w 1955 roku pod tytułem Bankiety, w przekładzie Zofii Sroczyńskiej (Warszawa: Czytelnik). Nowy polski przekład, autorstwa Katarzyny Sosnowskiej, zatytułowany został Kolacja u wolnomularzy, jako miły upominek od wznowionego niedawno czasopisma „Wolnomularz Polski”. Choć oryginalny tytuł nie odnosi się bezpośrednio do masońskich akcji charytatywnych, opisany przez Dickensa dinner miał miejsce w rzeczywistości i odbył się w dawnym londyńskim Freemason’s Hall, a więc największej w mieście sali publicznej. Charytatywny bankiet organizowała – jak prześmiewczo nazwał ją autor – ”Indigent Orphans’ Friends” Benevolent Institution, w nowym polskim przekładzie Instytucja Dobroczynna Skupiającą Przyjaciół Biednych Sierot. „Pierwszą rzeczą, jaka uderza was zaraz w wejściu, jest niesamowita ważność komitetu” – dworuje sobie Dickens. Łagodna kpina ustąpi zjadliwym opisom ludzi i sytuacji, którzy przybyli tu głównie po to, aby się najeść – niekoniecznie przy tym wspierając tytułowe sieroty. W 1832 roku Charles Dickens zaczął pracować jako sprawozdawca parlamentarny i publicysta w londyńskich dziennikach o profilu liberalnym i reformatorskim. W tym okresie napisał pierwsze, publikowane w czasopismach, szkice, wydane później w dwóch tomach jako Szkice Boza (Sketches by Boz, 1836). Mają one charakter reportażowy, zarazem silnie krytyczn