Wolnomularz Polski nr 51 - Page 44

44 K Ą C I K L i wracają ochmistrzowie, każdy z niebieskim półmiskiem w dłoniach. Orkiestra gra coś skocznego, większość zgromadzonych wkłada ręce do kieszeni i robi poważne miny, a ze wszystkich stron rozlega się odgłos padających na porcelanę suwerenów. Po krótkiej przerwie, spędzonej na śpiewach i toastach, sekretarz zakłada okulary i odczytuje raport oraz listę subskrybentów, której sala wysłuchuje w wielką uwagą. „Pan Smith – jedna gwinea, pan Tompkins – jedna gwinea, pa