Wolnomularz Polski nr 51 - Page 36

36 N M O P R Z Y J A A C A C H „J est to nauka zajmująca się ustalaniem więzi rodzinnych między ludźmi według zachodzącego między nimi pokrewieństwa lub powinowactwa oraz ustalaniem dat ich urodzin, ślubów i zgonów”1. To taka trochę podróż w czasie. Ale też próba odpowiedzi na podstawowe, egzystencjalne pytania: Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? Afrykańskie przysłowie mówi: „gdy nie wiadomo, dokąd się idzie, trzeba pamiętać, skąd się przyszło”. Historia to, jak powiedział Liwiusz: „świadek czasów, światło prawdy, żywa pamięć, mistrzyni życia, zwiastunka przyszłości”. Znamy historię swojego kraju i świata, przynajmniej mniej więcej, dlaczego więc nie mamy znać historii własnej rodziny albo chociaż znać jej członków? Melchior Wańkowicz mówił, że „nie poda ręki nikomu, kto nie wie, jak jego prababka z domu”. Sądzę, że świadomość własnego pochodzenia jest bardzo istotna. Trzeba myśleć o przyszłości, ale warto też znać swoją przeszłość. Myślę, że dobrą ilustracją będzie tutaj fragment wiersza jednego z genealogów, Stanisława Pieniążka: S  . Małachowski-Łempicki, Dzieje Wolnego Mularstwa w Krakowie 1755-1822, Kraków 1929; M. Gumowski, Góra Wawelu na dolinie Krakowa. Dzieje loży masońskiej w Krakowie, „Studia Historyczne”, 1971, z. 2; B. M. Woźniakowski, Rys historyczny krakowskiego wolnomularstwa, Warszawa 1999; D. Jasik, Loża „Przesąd Zwyciężony” w Krakowie. Znaczenie rytu wolnomularskiego I. stopnia, „Rocznik Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie”, R. 45 (2000); A. Kargol, Środowisko wolnomularskie w międzywojennym Krakowie, „Ars Regia”, nr 15-16 (2001-2002). 2 B  . Czajecka, Archiwum Związku Żydowskich Stowarzyszeń Humanitarnych „B’nei B’rith” w Krakowie. Zarys dziejów Związku, historia zespołu i inwentarz, Kraków 1994; B. Czajecka, Profesor dr Mojżesz Schorr (1874 – 1942) jako działacz społeczny w świetle akt B’nei B’rith’u, „Krakowski Rocznik Archiwalny”, t. 1, 1995; N. Wójtowicz, Żydowski Niezależny Zakon „Synów Przymierza” (B’nei B’rith) podczas kampanii antymasońskiej 1938 roku, „Almanach Historyczny”, t. 9, 2007; A. Kargol, Likwidacja lóż B’’neit B’rith w Niemczech i Polsce (1933-1938), „Ars Regia”, nr 19 (2010). 3 Ł  . T. Sroka, Sprawiedliwi chcą być doskonali. Z dziejów wolnomularstwa w Krakowie od XVIII wieku do współczesności, Kraków 2010; fragment tekstu ukazał się jako: idem, Dwa obrazy z dziejów krakowskiego wolnomularstwa, „Ars Regia”, nr 19 (2010). 4 I  nformacje o lożach masońskich w okresie przed 1939 rokiem na terenie Krakowa oraz o osobach po 1939 roku powiązanych nadal z tymi lożami. AIPN 0204/1155 t.2, k.117-125. S R ZACHĘCONA PRZEZ CZCIGODNĄ MISTRZYNIĘ, POSTANOWIŁAM NAPISAĆ DESKĘ O MOJEJ PASJI, KTÓREJ POŚWIĘCAM SIĘ OD PONAD DWÓCH LAT. NIGDY SPECJALNIE NIE INTERESOWAŁAM SIĘ HISTORIĄ, A TERAZ POCHŁONĘŁA MNIE JEDNA Z JEJ NAUK POMOCNICZYCH, CZYLI GENEALOGIA. 1 I P SZUKAM SWOICH KORZENI adwokackich, że obecnie Wielkim Masonem w PRL jest dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie prof. dr [Stanisław] Lorentz, a masonem bardzo wysokiego stopnia jest prof. dr [Aleksander] Gieysztor - historyk. [...] Powiązani z masonami na terenie Warszawy mają być przez swojego ojca – który był masonem i adwokatem przed wojną – obecny adwokat [Tadeusz Józef] de Virion oraz Sędzia Sądu Najwyższego na emeryturze Mieczysław Szerer”. I choć użyta tam tytulatura „Wielkie Mason w PRL” nie ma odpowiednika w rzeczywistości, to jednak osoba nie zaznajomiona z leksyką wolnomularską mogła odnieść przeświadczenie, że w wypowiedzi tej jest mowa o najwyższych dostojnikach wolnomularstwa w Polsce. # P A ków już w czasach szkolnych. Podpytywałam czasami rodzinę, ale niewiele z tego wynikało. Chyba brakowało mi wtedy zapału, nie wiedziałam też jak i gdzie szukać, zresztą były to całkiem inne czasy, nie było też ani Internetu, ani nawet komputerów. Teraz z tych strzępów informacji próbuję ułożyć jakąś sensowną całość. Potwierdziła się tutaj mądrość starych przysłów: co się odwlecze, to nie uciecze. Praca ta jest mozolna, pochłania dużo czasu, ale daje wiele satysfakcji. Uczy cierpliwości i pokory. Przodkowie nie ułatwili mi zadania. Byli dość mobilni, a nie zostawili wielu wskazówek i często ciężko ich odszukać, zwłaszcza jeśli nie pochodzi się ze znanej rodziny i przodkowie w większości byli zwykłymi, prostymi ludźmi. A ktu urodzenia mojego pradziadka, który zginął w Oświęcimiu, szukałam przez nieco ponad rok. Znałam jego datę urodzenia, wpisaną w akcie zgonu z Oświęcimia. Wiedziałam też, że urodził się w Warszawie. Ale w Warszawie było wtedy chyba 13 parafii. Dzieci były zgłaszane w ciągu kilku dni po urodzeniu, ale zdarzało się, i to dość często, że mijało kilka miesięcy, rok, a nawet kilka lat. Mój pradziadek, jak się okazało, został zgłoszony jako jedyny z rodzeństwa z dużym opóźnieniem, bo dopiero po dwóch latach, w dodatku w parafii, w  której wcale nie ...Cóż warte jest życie bez badań korzeni Rodziny swej przodków dalekich. Cóż warte jest życie bez wiedzy o dziadach Odeszłych w zaświaty na wieki... R óżne są reakcje mojej rodziny i znajomych. Od prawie euforii do niemal pukania się w czoło. Ale to jest moja pasja i nie każdemu musi się podobać. To mnie ma przynosić satysfakcję i zadowolenie, a jeśli przy okazji komuś też sprawię radość, to chyba dobrze. W zasadzie chciałam poszukiwać przod- C I Ó Ł  S Z T U K I K R Ó L E W S K I E J