Wolnomularz Polski nr 51 - Page 35

Z K było wyraźnego rozróżnienia między lożami wolnomularskimi a strukturami B’nei B’rith, przy czym w sposób nieuzasadniony uznawał on, że „więzy masońskie aryjskiej i żydowskiej loży były jednak poważne”. Wniosek ten miał wypływać z faktu, iż „członek aryjskiej loży masońskiej M. Czyszczan otrzymał – w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach od Holzera pieczęć masońskiej loży żydowskiej na przechowanie”. Podany tu argument wzbudza szereg wątpliwości, bo po pierwsze brak jest dowodów na przynależność do lóż obu wspomnianych osób, a po drugie przywoływany w dokumencie ogólnikowy opis rzeczonego przedmiotu nie wskazuje jednoznacznie, by chodziło o pieczęć wolnomularską. Przy tej okazji widać nieporadność językową informatora, który zauważał: „nie ulega wątpliwości, że jest to pieczęć jakiegoś «dygnitarza» masońskiego, nie wiadomo tylko którego stopnia «Wielkiego Mistrza»”. Rozważanie „o jaki stopień Wielkiego Mistrza” może chodzić to dziwoląg językowym, gdyż zasadniejszym byłoby pytanie: „o jaki stopień wtajemniczenia wolnomularskiego” chodziło. Pomimo licznych mankamentów, tekst ten poszerza nasze horyzonty, pokazując sposób ówczesnego postrzegania wolnomularstwa. Wskazuje on nie tylko na faktycznych wolnomularzy i członków B’nai B’rith, ale w kilku przypadkach nakreśla również dość szeroko krąg towarzyski tych osób. „Karol” podkreślał, że: „więź masonów między sobą przechodzi na ich rodziny, na wszelkiego rodzaju koneksje łączące ich członków, przechodząc na dzieci, wnuków itp., przy czym polega to na świadczeniu nie tylko sobie, ale tym bliskim i dalszym wszelkich ulg, poparć, poleceń do innych członków lóż masońskich, poparć na stanowiskach i forsowaniu określonych masonów, albo rekrutujących się osób z kół masońskich, paramasońskich, lub kryptomasońskich, do wszelkich władz”. Przykładem takiego podejścia może być wskazanie, że komisaryczny prezydent miasta Krakowa Witold Ostrowski i syndyk miasta Krakowa Stefan Jerzy Langrod mieli znać się z loży masońskiej, a ponadto syndykiem miasta był W O L N O M U L A R Z P A R T H I S T O R również zaprzyjaźniony z Lagrodem syn tego pierwszego – adwokat Kazimierz Ostrowski. W tym kontekście „Karol” podkreślał, że „kontakty przyjacielskie – niewątpliwie o podłożu dawnej wspólnej przynależności do loży masońskiej Langroda, Witolda Ostrowskiego – ojca i krakowskiego adwokata dr. K. Ostrowskiego – syna nadal trwają. Ostrowski K. przekazuje je na swojego zięcia adwokata Jaźwieckiego [...] oraz na swoją córkę adw. Jolantę Ostrowską-Jaźwiecką [...]. Ostrowscy okresowo jeżdżą na Zachód, gdzie mają kontakt z Langrodami w Paryżu, a nadto Langrodowie przekazują okazjami dla Ostrowskiego pieniądze (dewizy) i podarunki”. Kontakty Langroda z przedstawicielami krakowskiego świata nauki i jego pomoc w zakresie uzyskiwania zagranicznych stypendiów na naukę i studia stały się tematem jeszcze kilku kolejnych uwag. Dotyczyły one m.in. specjalistów w zakresie powszechnej historii prawa: prof. Ireny Malinowskiej-Kwiatkowskiej i dr. Lesława Pauli. Ta grupa zawodowa wzbudzała szczególne zainteresowanie autora, bo, jak podkreślał: „istnieje duże powiązanie przedwojennych masonów z palestry z obecnymi kontynuatorami, jeśli nie założeń masońskich, to siania zamętu ideologicznego między młodymi, pod patronatem masonów, zwłaszcza elementy nie czysto polskie, a wywodzące się z kół żydowskich”. „Karol” wskazywał równocześnie, że od związków z masonami nie była wolna żadna grupa społeczna czy zawodowa. Pisząc o tym, że adwokat Antoni Mazanek zajmował się sprawami prawnymi wspomnianego „masona” Macieja Czyszczana, podkreślał, iż adwokat Mazanek był bratem kanclerza kurii ks. prał. dr. Stefana Mazanka, ks. prof. Stanisława Mazanka i ks. prof. Józefa Mazanka. W nawiązaniu do kazusu tej rodziny zauważał, że „również i kler [...] był w orbicie po- O L S K I L A T O I 35 I wiązań znajomościowych z masonami”. Ponadto, na poparcie tezy o tych związkach, powołując się na ks. Franciszka Macharskiego, wskazywał, że „rodzina znanego aktora Juliusza Osterwy nadal pozostaje w kontakcie z kurią krakowską, ale również wiadomym jest, że J. Osterwa był członkiem loży masońskiej i w jego mieszkaniu abp Sapieha spotykał się z przedstawicielami lóż polskich i zagranicznych masońskich”. Z doniesienia t.w. „Karola” można dowiedzieć się nie tylko o rzeczywistej przynależności do wolnomularstwa konkretnych osób, ale również o tym, kogo ówczesnych „wieść gminna” uważała za masona. Aczkolwiek zasadniczo dokument dotyczył sytuacji w Krakowie, to jednak autor informacji poruszył w nim również wątek ogólnopolski. Nawiązując do sytuacji w stolicy, podkreślał, że: „Na terenie Warszawy mówi się w