Modna Bielizna nr 78 - Page 123

nudnej jednorodności. Przykładem na wyróżnienie się może być stosowa- nie materiałów klasy premium. Pozwalają one na opowiedzenie atrakcyjnej i wiarygodnej historii o produkcie, bez konieczności tworzenia jej od pod- staw. To dlatego swój renesans przeżywają obecnie małe, niszowe marki. Klientki szukają czegoś wyjątkowego, a małe brandy mogą zaspokoić tę potrzebę. Co więcej, mogą pozwolić sobie na lepsze materiały i  wyższe ceny, bo z założenia nie są dla wszystkich, a jedynie dla starannie wybra- nych klientów. Idealnie wpisują się także w  nowe nastroje konsumenc- kie, które trafnie podsumowuje rada: kupuj mniej, ale lepiej. Minimalizm, garderoby kapsułkowe składające się z  kilkunastu starannie wybranych elementów to nowy, gorący trend. Elementy bazowe stroju nadal będą ku- powane od dużych marek, ale czegoś wyjątkowego, decydującego o stylu klienci będą szukać u niszowych producentów. Oni bowiem będą w stanie precyzyjniej odpowiedzieć na ich potrzeby, są również w  bliższym kon- takcie z kupującymi, dając im wrażenie indywidualnego podejścia. Prze- kładając to na język bielizny – gładki beżowy biustonosz może pochodzić z ofert dużego, uznanego producenta, natomiast wyjątkowe komplety bie- lizny, będące odzwierciedleniem charakteru i temperamentu kobiety, będą raczej wybierane spośród oferty niszowych marek. W  obu przypadkach najważniejsza pozostanie jednak jakość. Dla większych graczy pociesza- jące może być to, że decydując się na dogłębne zrozumienie swojej grupy docelowej i  staranne przygotowanie kolekcji, z  powodzeniem mogą oni zaimplementować strategie niszowych marek dla siebie. Innym sposobem na zwiększenie sprzedaży jest zwrócenie uwagi na nowe rynki i możliwo- ści, jakie się otwierają. Jakie to rynki? Oczywiście najważniejszym z nich są Chiny, które w 2016 roku odnotowały 12% wzrost sprzedaży bielizny. Ge- neralnie na rynkach wschodzących pensje rosną w zdecydowanie wyższym tempie niż na Starym Kontynencie, a popyt na dobra w dużym stopniu nie jest jeszcze nasycony. Otwarcie się na nowe rynki oznacza jednak koniecz- ność elastycznego podejścia do kolekcji i fragmentarycznego dopasowy- wania jej do szerokości geograficznej. Kolejnym istotnym zwrotem na rynku, któremu warto się przyglądać, jest powrót sklepów multibrandowych. Po latach tworzenia sieci własnych monobrandowych butików wraca moda na sklepy, które pod jednym szyl- dem oferują kilka marek. Powód jest prosty. Koszty utrzymania własnych sklepów stają się zbyt wysokie. Co więcej, sklep multibrandowy może dobrze zbalansować sezonowe różnice w popularności produktów, a tak- że pozwala na bardziej kreatywne podejście do marketingu i visual mer- chandisingu. Jak sugeruje Jane Singer – multibrandy mogą być dla klientki niczym jaskinia Alibaby – pozwalają na odkrycie czegoś nowego, niosą ze sobą obietnicę niespodzianki i  dreszczyku emocji. Nie wolno jednak zapominać o skali. Duże, przeładowane podobnym towarem sklepy bez odpowiedniej obsługi nie są niczym pociągającym. Trzeba zatem zadbać o  odpowiedni rozmiar butiku poprzez odpowiedzenie sobie na pytania: Jakie doświadczenia chcemy zapewnić naszym klientkom? Jakich doświad- czeń oczekują one od nas? Myślę, że klucz do odpowiedzi na to pytanie znajduje się w  odpowiedniej obsłudze klienta. Jeśli nie stoi na wysokim poziomie, jedyne co można zrobić, by zawalczyć o klientkę, to oddać się walce cenowej. Co oznacza dobra obsługa? Przede wszystkim kompetent- ne doradztwo ze strony pracowników. Indywidualne podejście do klient- ki, branie pod uwagę jej upodobań, wieku, możliwości finansowych. To w końcu usługi, które sprawiają, że klientka czuje się wyjątkowo, a także informacje, które pomogą jej podjąć dobrą decyzję zakupową.